Ciemno, zimno, dużo śniegu. Tego właśnie najbardziej nie
lubił. Zimna. Musiał to znosić codziennie, gdy gdzieś wychodził. Jego mama
martwiła się o niego, kiedy jeździł autem po śliskich drogach, więc zabrała mu
kluczyki. Tak, miał 19 lat, ale to nie zmienia faktu, że mieszkał z rodzicami i
mogli oni kontrolować swojego syna. Dlatego właśnie, wszędzie musiał chodzić na
piechotę, lub przemieszczać się autobusem, który zawsze spóźniał się pół
godziny. Miał tylko jedną opcję. Chłopak szedł nakryty kapturem, z rękami w
kieszeniach. Temperatura wynosiła dużo poniżej 0. Wracał z baru. Był na piwie z
przyjacielem. Brakowało mu tego, dawno się nie widzieli. Jared niedawno wrócił
z Wielkiej Brytanii. Odwiedzał matkę.
Justin skręcił kolejny raz w inną drogę. We wszystkich domach były pogaszone
światła. Nie ma się co dziwić. Było koło 1 w nocy. Śnieg wciąż sypał, co bardzo
wkurzało chłopaka. Wszystkie śnieżynki wpadały mu do oczu. Najgorsza pora roku.
Gdy dotarł do swojego domu, stanął jak wryty, nie mogąc uwierzyć w to co widzi.
Całe drzwi były zasypane śniegiem. Jak on miał wejść do środka? Nie było
możliwości, że jakieś okno będzie otwarte. Jeśli otworzy drzwi, cały śnieg
wpadnie do domu, roztopi się i będzie miał przechlapane. Zacisnął zęby. Już
wiedział, czym będzie się zajmował przez najbliższą godzinę. Musiał to
odśnieżyć. Na szczęście łopata stała na zewnątrz domu. Gdy podszedł bliżej,
automatyczne światło się zapaliło. Pomogło mu to o wiele bardziej, niż uliczna
latarnia. Dzięki temu, widział co mniej więcej robi.
Gdyby jakiś sąsiad wyjrzał teraz przez okno, pomyślałby co
za idiota odśnieża podwórko o 1 w nocy. To Justin Bieber. Opornie mu to szło,
zważając na to, że wypił 2 piwa. Nie był bardzo pijany, ale miał lekką fazę.
Gdy drzwi zostały odśnieżone, padł jak długi w grubą warstwę śniegu. Miał
gdzieś to, że zimny biały puch wpycha się nieproszony pod ubranie. Zrobił
aniołka, jak wtedy, gdy był małym dzieckiem. Nie miał siły na to by wstać.
Jednak, gdy na plecach poczuł chłód, momentalnie się podniósł. Otrzepał się ze
śniegu, chociaż wiedział, że gdy wejdzie do domu, będzie go jeszcze więcej niż
na początku. Szatyn odnalazł klucze w spodniach i otworzył nimi drzwi. Gdy
wszedł do środka, zaświecił światło i przekręcił ponownie zamek. Ciepłe
powietrze,które znajdowało się w pomieszczeniu zaczęło go rozgrzewać. Jego
palce u stóp i dłoni, zaczęły boleć, na skutek lekkiego zamarznięcia.
W korytarzu zostawił buty i kurtkę. Miał ochotę na herbatę.
Poszedł więc do ogromnej kuchni, by zagrzać wodę. Gdy czajnik w końcu
zagwizdał, zalał saszetkę i wyszedł z pomieszczenia, kierując się do swojego
pokoju. Jego dom był ogromny. Jednak, zawsze było w nim ciepło. Wszedł powoli do
salonu, nie chcąc rozlać gorącego napoju. Jego rodzice i siostra już dawno
spali. Usiadł na kanapie przed kominkiem. Zamyślon, wpatrywał się w migoczący
ogień, po czym wziął głęboki łyk herbaty. Cytrynowa z cynamonem, taka jaką
uwielbiał. Napój szybko rozgrzał go, dzięki czemu chłopak zapomniał o
dokuczliwym zimnie. Wstał i udał się do swojej sypialni.
Justin otworzył drzwi do pokoju, od razu zaświecając
światło. W porównaniu do innych pomieszczeń, nie znajdowało się tu zbyt dużo
mebli. Ogromne łóżko, szafa, regał, dwa fotele i stolik. Twierdził, że nie
potrzebuje ich więcej, ponieważ tylko osiada się kurz. Na ścianie przyległej do
łóżka, znajdowały się ledy, które dawały ciepłe światło. Zawsze wieczorami je
zapalał i myślał. O wszystkim. Właśnie dzisiaj był jego czas na refleksje.
Usiadł na łóżku, opierając się o ścianę. Zaczął zastanawiać się nad wieloma
rzeczami, które nie dawały mu spokoju.
Miał ochotę się położyć. Jednak najpierw, postanowił wziąć
ciepłą kąpiel. Po około pół godziny, wyszedł z łazienki w spodniach od dresu i
podkoszulku. Zgasił światło i ułożył się pod kołdrą. Myślał o szkole, jak mu
pójdzie egzamin końcowy. Czy sobie poradzi i będzie miał własną firmę, tak jak
zawsze o tym marzył? To się dopiero okaże. Miał nadzieję, że w jego życiu w
końcu pojawi się dziewczyna, w której się zakocha. Chciał w przyszłości założyć
rodzinę, mieć dzieci. A wiadomo, że nie da się tego zrobić bez osobnika płci
pięknej.
Justin, sam nie wiedząc kiedy, zasnął. Nic mu się nie śniło,
był zbyt zmęczony. Obudził się, słysząc za oknem szum. Wstał powoli,
wzdychając. Zastanawiał się, co mu przeszkodziło. Na ulicy zobaczył ogromny
pojazd, które odśnieżał drogę. Przez noc, śniegu nasypało bardzo dużo. Chłopak
wiedział, że już nie zaśnie. Stwierdził, że lepiej będzie gdzieś wyjść, albo
spędzić czas samemu w domu. Wyszedł do łazienki za potrzebą, przy okazji
przemył twarz i umył zęby. Gdy wrócił do pokoju, ubrał bluzę, żeby było mu
cieplej. Sięgnął po telefon, który leżał pod poduszką. Była godzina 11. Wyszedł
z pokoju, mając zamiar zjeść śniadanie. Zszedł powoli po schodach. Nie słyszał
rodziców ani Crystal. Nie miał pojęcia, czy już wstali. W kuchni zrobił dwie
kanapki z awokado i pomidorem. Nie chciało mu sie robić nic innego. Nalał soku
pomarańczowego do szklanki i z talerzykiem powędrował do salonu. Włączył
telewizor, akurat leciał wywiad u Ellen z Edem Sheeranem. To jego ulubiony
wokalista. Gdy zjadł swoje kanapki, usłyszał kroki. Odwrócił głowę, widząc
swoją mamę.
- Cześć. Wyspałeś się? – zapytała z lekkim uśmiechem.
- Tak, pewnie. A ty jak spałaś?
- W miarę. O której wczoraj wróciłeś? Nie słyszałam cię. –
powiedziała mama, wchodząc do pokoju. Justin podrapał się po głowie.
- Coś koło 1. Crystal jeszcze śpi?– Był bardzo zdziwiony, że
jego młodsza siostra nie wyszła z pokoju. Zawsze wstawała wcześniej od niego.
- Nie ma jej w domu. Została na noc u koleżanki. – Jakoś nie
chciało mu się w to wierzyć. 17 letnia dziewczyna zostaje na noc u koleżanki?
Nie miał czasu się nad tym zastanawiać. Później z nią porozmawia, jako starszy
brat musi o nią dbać.
Szatyn wstał z kanapy, kierując się na schody. Wbiegł po
nich i wszedł do pokoju. Wyciągnął z szafy czystą bieliznę i ubranie. Przeszedł
do kolejnego pomieszczenia, jakim była łazienka. Miał ochotę się zrelaksować,
prysznic mu w tym zawsze pomagał. Po skorzystaniu z toalety, ściągnął dresy,
koszulkę oraz bokserki i wrzucił wszystko do kosza na brudy. Wszedł do kabiny.
Nie chciał się poparzyć więc odkręcił ciepłą, ale nie gorącą wodę. Stał tak
przez 5 minut. Kiedy jego ciało było namydlone, a włosy umyte, spłukał z siebie
całą pianę, po czym wyszedł spod prysznica i stanął na miękkim, białym dywanie.
Złapał ręcznik, wycierając w niego włosy, po czym zakręcił go wokół bioder.
Podszedł do umywalki, złapał za szczoteczkę i umył zęby. Przeczesał swoje włosy
palcami, po czym odwrócił się i wziął swoje ubrania. Mokry ręcznik powiesił na
kaloryferze, który był niewyobrażalnie ciepły.
Ubrał czarne bokserki, po czym założył na siebie czarne
rurki i szarą bluzę z kapturem. Było zimno, a on miał ochotę gdzieś wyjść. Wiedział,
że w domu by się cholernie nudził. Wyszedł z łazienki i podszedł do komody. Z
szuflady wyciągnął skarpetki, które chwilę potem ubrał na stopy. Zabrał
portfel, który schował do kieszeni spodni. W drugiej natomiast umieścił
telefon. Wyszedł z pokoju, gotowy do wyjścia. Była godzina 13, trochę za
wcześnie, żeby wyjść ze znajomymi.
- Justin! – usłyszał wołanie z kuchni. To mama.
- Co się stało? – zapytał, wchodząc do pomieszczenia.
- Nie mam filetów z kurczaka na obiad, mógłbyś pójść do
sklepu? Widzę, że jesteś już gotowy. – Mama wyszczerzyła się do niego, wiedząc
że to jedyny sposób, by go zachęcić.
- A mam inne wyjście? – westchnął chłopak.
- Pieniądze już leżą na wyspie. Dziękuję – Pattie podeszła
do niego, całując go w policzek.
- Też chcę buziaka! – odezwał się męski głos ze schodów. To
Jeremy, jego tata.
- Doooobra, idę do sklepu. – Szatyn wyszedł z kuchni, nie
chcąc przeszkadzać rodzicom. Ubrał swoje timberlandy i kurtkę. Sięgnął na półkę
po czapkę, którą ubrał na swoje jeszcze wilgotne włosy.
Otworzył drzwi wejściowe, po czym szybko je zamknął za sobą.
Było zimno. Okropnie zimno. Ruszył do sklepu, który na szczęście, nie znajdował
się daleko. Przechodził przez zaspy śniegu. Miał szczęście, że nie padał akurat
śnieg. Ludzie mijali go, śpiesząc się nie wiadomo gdzie. Była sobota. Większość
z nich kupowała ostatnie prezenty pod choinkę. On też musiał wybrać się na
zakupy, jednak nie wiedział, co kupić rodzinie. Gdy wszedł do marketu, zauważył
dwie dziewczyny mniej więcej w swoim wieku. Uśmiechnęły się do niego, co
odwzajemnił. Obie zarumieniły się lekko. Wiedział, jak działa na dziewczyny.
Przeszedł powolnym krokiem do odpowiedniego działu. Gdy ekspedientka podała mu
mięso, włożył je do koszyka. Miał ochotę na coś do picia, więc wybrał sok
bananowy. Przeszedł do kasy, gdzie zapłacił wyznaczoną kwotę.
Schował mięso do reklamówki, w drugiej ręce trzymał sok.
Upił 2 łyki, wychodząc na zewnątrz. Wiatr nadal wiał. Z oddali zauważył
zbliżające się dwie postacie. Nie widział co się dzieje, ale słyszał krzyki.
Znał ten głos. I to za dobrze. Po chwili minął go chłopak, w jego wieku.
Wyglądał na wkurzonego. Dziewczyna stała nieopodal. Podszedł bliżej,
rozpoznając w niej Crystal, swoją siostrę.
- Justin? Co ty tu robisz? – nastolatka otarła twarz dłońmi.
Miała podpuchnięte oczy i jeden policzek bardziej czerwony od drugiego.
- Byłem na zakupach dla mamy. A ty co tu robisz? Kto to był?
Dlaczego się kłóciliście? – pytania wylatywały z niego niczym pociski z
karabinu. Był zdezorientowany. Jego siostra zaczęła płakać.
- Justin.. On.. to mój chłopak i.. On mnie uderzył.
- On co?! – Justin zacisnął pięści, aż jego kłykcie
pobielały. – Potrzymaj to. – Chłopak podał jej siatkę z zakupami i ruszył za
chłopakiem, którego przed chwilą minął. Miał szczęście, że nie oddalił się
zbytnio.
Stał z grupką kolegów przy murze, wyglądał na bardzo
zadowolonego. Szatyn podszedł do niego, stukając palcem w ramię. Odwrócił się w
jego stronę, z głupim uśmieszkiem. Już niedługo, miał zniknąć z jego twarzy.
Justin uderzył go z pięści w twarz, po czym dodał cios w brzuch.
- Co do cholery?! – krzyknął jeden ze stojących obok
znajomych.
- To za moją siostrę. – Splunął, po czym odszedł od grupki,
która stała zszokowana z otwartymi ustami. .
- Jeszcze do mnie wróci! Zobaczysz Bieber! – usłyszał za
sobą. Nie miał zamiaru tam wracać. Wiedział, że mógł stracić nad sobą kontrolę.
Teraz musiał zająć się siostrą. Dowie się co się stało. Za wszelką cenę.
♥♥♥
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Szczerze? Aż nie wiem co powiedzieć. Jak na razie robisz ogromne wrażenie. Mam nadzieję, że szybko dodasz 3 rozdział bo już nie mogę się go doczekać. ♥
OdpowiedzUsuńinformuj mnie na tt - @FEIBff
zapraszam również do siebie - fuck-everything-im-belieber.bloblo.pl